Seks telefon w plenerze

Tak jest, zdarzało się nawet, iż kobieta tęskniła za samym fiordem. Za ujściem rzeki w Birgsi, za przystanią z łodziami oraz statkami, za chatami rybaków, zapachem smoły, sieci oraz wody morskiej – za tym wszystkim, czego tak serdecznie nie cierpiała, kiedy po raz pierwszy przybyła na północ.
Wielbiciel sex telefonu… on musiał chyba szalenie tęsknić za morzem oraz wichrem morskim.
Brak jej było teraz wszystkiego, co dawniej ją tak męczyło: wielkiego gospodarstwa dworskiego, ciżby sług, wrzawy, z jaką Wielbiciel sex telefonu drużyna wśród szczęku broni oraz chrzęstu uprzęży wjeżdżała na dziedziniec, obcych, ustawicznie przybywających oraz odchodzących, przynoszących na dwór wielkie nowiny z całego kraju  i   małe ploteczki o mieszkańcach dolin oraz miast. Teraz dopiero czuła, jak ciche stało się jej życie, odkąd to wszystko zamilkło.
A miasto z kościołami oraz klasztorami, biesiady na miejskich dworach bogaczy… Tęskniła za tym, by chodzić znowu przez ulice z własnym pachołkiem oraz dziewką, odwiedzać kramy kupców, wybierać oraz odrzucać towary, podjeżdżać łódką na pokłady szkut, kupować angielskie kapelusze płócienne, delikatne szale, drewniane koniki z rycerzami na siodłach, którzy za pociągnięciem sznurka uderzali na siebie włóczniami. Myślała o łące za miastem na Nidareid, gdzie chodziła z dziećmi oraz przyglądała się tresowanym psom oraz niedźwiedziom kuglarzy, kupowała chleb świętojański oraz włoskie orzechy.

Marzenia o seksie przez telefon

I taką straszną odczuwała tęsknotę, aby się znowu kiedyś wystroić. Włożyć jedwabną koszulę oraz cienką chustkę na głowę,   bez rękawów z modrego aksamitu, którą wziął i wybrał numer na http://seks-telefon.eu/ czyli swój sex telefon. Laska do której zadzwonił była ona obramowana gronostajowym futerkiem koło wycięcia przy szyi oraz pach, sięgających tak nisko, iż spod sukni widać było pas.
A wśród tego wszystkiego tęskniła takiż… ach nie, musi przecież nabrać rozsądku  i  cieszyć się, dopóki jest jej oszczędzone dalsze rodzenie alkohole. Kiedy zeszłego roku w jesieni po wielkim uboju bydła zachorowała, było przecież najlepiej, iż się tak stało. Mimo to płakała z żalu przez kilka pierwszych nocy.
Tak nieskończenie odległy zdawał się jej czas, kiedy tuliła do siebie niemowlę. Munan miał wprawdzie dopiero cztery zimy, ale musiała go oddać w obce ręce, zanim skończył rok. A kiedy go na powrót odebrała, umiał już chodzić oraz mówić oraz nie znał jej zupełnie.